sobota, 4 lutego 2012

To będzie miły weekend

Wychodzę z pracy. Powiedzmy, że przez zupełny przypadek trafiam do jednej z ulubionych księgarni. Biorę naręcze przecenionych tytułów i raźnym krokiem zmierzam do kasy. Torba nowych książek - 30zł. Bezmiar czytelniczej przyjemności - bezcenny. Miłego weekendu.

sobota, 14 stycznia 2012

Proszę Państwa, oto Miś :)


Zgodnie z obietnicą, przedstawiam nowego lokatora białego regału. Proszę Państwa, oto miś ;) Przyznaję obserwowałam go od kilku miesięcy. Pierwszy raz natknęłam się na niego w ulubionej galerii (czyli tutaj), jednak pierwotna cena nie pozwalała na natychmiastową adopcję misiowego osobnika. Potem wielokrotnie w różnych sklepach, aukcjach internetowych i blogach, spotykałam jego drewnianych krewniaków. Są różnego wzrostu i koloru, jedne mają pod szyjami kokardy, inne zaś serca. Niektóre mają sznurek do powieszenia, inne preferują pozycję siedzącą. Wszystkie są wyjątkowe. Nasz miś przywędrował do nas dzięki sezonowej obniżce, za to już się rozgościł w białym regale i misiowymi pleckami podtrzymuje książki. Dostał też imię, w końcu to zaadoptowane i oswojone zwierzę regałowe. Przed Państwem, Miś Stefan Kokardek :)

PS. Przy okazji przypominam, że trwa głosowanie na Blog Roku 2011. Zachęcam do oddawania głosu na swoje ulubione blogi. Opłata za sms wspiera cele charytatywne, a fajne witryny mogą zyskać nowych czytelników. Warto promować dobre blogi.

Chcesz zagłosować na ten blog?
Wyślij SMS o treści
A00670
Na numer 7122

piątek, 6 stycznia 2012

Wszędzie oferują jakiejś SALE...



Szukam urodzinowego prezentu. Trafiam do centrum handlowego. Nieśmialo zaglądam do sklepu znanej sieciówki. Od wejścia dostrzegam zawijaną kolejkę do przymierzalni, drugi ogonek, o podobnych gabarytach wije się w stronę kasy. No tak, rozpoczęły się noworoczne wyprzedaże. Nie, dziękuję. Wrzucam wsteczny bieg i już jestem w drodze do księgarni i sklepu z artykułami dekoracyjnymi. Tam nie trzeba mierzyć i szukać pasującego rozmiaru. Trzymam się bocznych alejek, z dala od głównego traktu polujących na okazje. Trafiam do sklepów, gdzie zamiast tłumów znajduję rzeczy, które chodziły mi wcześniej po głowie, ale jako artykuły niekoniecznie niezbędne do egzystencji, były daleko na liście potencjalnych zakupów. Teraz wszystkie czekały na sklepowych półkach i wieszakach, opatrzone naklejką "obniżka". Wybieram dziewczyńskie klasyki, sukienkę z półokrągłym kołnierzykiem, wełniany kremowy szalik z frędzlami, kwiecistą koszulę z szarfą, kapelusz przewiązany wstążką. Są kolory, zwierzęce motywy, kokardki i guziczki. Klasyka w sam raz dla modowego żółtodzioba. Bez zbędnych kombinacji, za to praktycznie i bezboleśnie. Najbardziej cieszą nowi mieszkańcy białego regału, którzy z tytułu statusu artykułów świątecznych, również zostali przecenieni. Świeczniki, drewniany renifer (już myślę, nad jego przemalowaniem) i mały ptaszek w zimowej czapce. Jest jeszcze jeden nowy lokator, ale o nim następnym razem :) Tymczasem życzę miłego weekendu i udanych, okazyjnych zakupów (niezależnie czy na głównych alejkach galerii handlowych, małych sklepikach z dekoracjami, czy w księgarniach internetowych). Powodzenia :)

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Gwiazdki z nieba :)








Aby w Nowym Roku był czas na: spotkania z bliskimi, małe przyjemności, realizację szalonych pomysłów, podróże, kreatywne działania, realizację marzeń i planów i wreszcie sięgnięcie po gwiazdkę z nieba. Do Siego Roku :)

PS. W roli modeli i modelek wystąpiły moje gwiazdkowe podarki.

sobota, 24 grudnia 2011

Wesołych Świąt :)
















Wszystko gotowe. Wysprzątane, umyte, odkurzone i poukładane. Świąteczne kartki przygotowane i dostarczone do adresatów. Prezenty fotograficzne, książkowe i wszelkiej innej maści zapakowane i podpisane. Na parapecie tuż obok lampionu - domku, przycupnął konik na biegunach. Na biblioteczce pojawił się stroik ze złotą jemiołą i ozdobami. W oknie brokatowy renifer, spotyka bombki z postarzanego srebra dumnie wiszące na wstążkach. Na choince błyszczy czerwony pociąg, aniołki i cukierki, a dotrzymują im towarzystwa, słomiane gwiazdki. W domu pachnie tradycyjnymi potrawami, które można skosztować tylko w te wyjątkowe dni. Jest pięknie, czego i Tobie Drogi/a Czytelniku/niczko życzę :) Wesołych Świąt :)))

piątek, 11 listopada 2011

Sklepik za rogiem







Mijam go w drodze do pracy i zawsze przystaję aby przyjrzeć się wystawie. Czego tam nie ma... koniki na biegunach, świeczniki, lustra, figurki, lale przyodziane w stroje w stylu retro, do tego lampiony, wazony i dzwoneczki. Zawsze jest coś nowego. A to dopiero początek...

Bo w środku jest prawdziwy wnętrzarski skarbiec, pełen cudowności na miarę jaskini z baśni o Ali Babie i 40 rozbójnikach. W drewnianych kredensach, na półkach i stołach, same wspaniałości. Świeczniki w kształcie domów, zupełnie jak ze skandynawskich blogów, drewniane litery, wieszaczki z gałązkami lawendy, patery ze szklanym ptaszkiem na szczycie, szydełkowe obrusy, pachnące świece, delikatne lampy i przepiękne ramki.

Jak już tu trafisz, z pewnością nie wyjdziesz z pustymi rękami. Twój skarb zostanie starannie zapakowany przez jedną z właścicielek sklepu, w organzę i przewiązany wstążką. Gwarantuję, że wrócisz tu nie jeden raz... Ja wracam.

Z pozdrowieniami dla Pań z mojego ulubionego sklepu.

Biały Regał

P.S. Internetowe progi sklepu pod adresem

wtorek, 20 września 2011

O domu, który nie daje spokoju

Są takie książki, które nie dają spokoju. Niewątpliwie do tej grupy można zaliczyć "Dom Augusty" autorstwa Majgull Axelsson. To druga, po opisywanej już w ramach Regału "Zupie z granatów", pozycja z "Serii z miotłą".

"(...) bezkompromisowa i niepokojąca (...) przekracza granice między światem realnym a baśniowym (...) niezwykła saga rodzinna (...) zajmujące jak kryminał psychologiczny i poruszające jak reportaż społeczny". To tylko niektóre opinie na temat dzieła szwedzkiej autorki. No i właściwie wszystko się zgadza. Jest saga rodzinna, bo oprócz seniorki rodu Augusty, poznajemy także historie jej potomkiń: Olgi, Siri, Alicji, Marianny, Kariny i Andżeliki. Losy pań krzyżują się i mijają by za chwilę znów zapętlić. Po odsłonie fragmentu historii zaskakuje nas retrospektywa sięgająca dwa pokolenia wstecz, by za chwilę znów wrócić do teraźniejszości. Pełne historie bohaterek poznajemy dopiero po przebrnięciu przez całość książki.

Ktoś zapyta, a co z mężczyznami, czy nie ma ich w tej szwedzkiej opowieści? Owszem są, ale uzupełniają historie kobiet. Są jak puzzle, które same w sobie nie przedstawiają nic ciekawego, ale ułożone w odpowiednim miejscu całej układanki okazują się częścią pięknego obrazka. Powstały obrazek jest niezwykły. Historie skłaniają do przemyśleń, zostają w głowie i nie dają spokoju.

Zainteresowana/y? Zacznij czytać "Dom Augusty", a po kilku stronach będziesz wiedzieć czy chcesz poznać całą tę historię.