Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 sierpnia 2014

Jadę

Od jutra jestem nad morzem. "Mort" i "Wyprawa czarownic" jadą ze mną. Jedyny plan - odpoczynek. Spokój, reset, ryba codziennie. Jadę.

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Lato chyba dopiero się zaczyna...

Wiosna i lato stopiło mi się w tym roku w jedną czarno-białą masę. Był ciasny wir pracy otulony w biało czarny dress code. Dni tygodnia, którymi rządził nie kalendarz a siatka dead line-ów. Kontakt z rzeczywistością spoza biura łapany w autobusie zza niezwykłej książki. Słodko gorzkiej, ale nie czarno białej. Pierwszej od kilku miesięcy pozycji, która mnie zaczarowała i przy okazji przypomniała moją podróż do Bukaresztu. Pojawiło się więcej kolorów. Lato chyba dopiero się zaczyna...

wtorek, 13 sierpnia 2013

W drogę

Komu w drogę, temu słomkowy kapelusz i książka. Walizka spakowana a w garści bilet na pociąg. Jutro rano będę nad morzem. Głęboki wdech i radość z tego co przede mną.

wtorek, 9 sierpnia 2011

"Dlatego jadę na Hel..."


























Jeden z portali internetowych zamieścił ostatnio tekst opisujący, jak to coraz mniej osób chce spędzić urlop nad Bałtykiem. Jako dowód postawionej tezy przytoczono następujący sondaż: "Wyjazd na wakacje nad polskie morze to?" według 11% badanych:"zawsze dobry pomysł", a wg 46%: "zawsze zły pomysł"...

W takim razie, jestem w mniejszości, bo ja lubię jeździć nad polskie wybrzeże. Zwłaszcza w jedno wyjątkowe miejsce...na HEL.

Oczywiście są pewne punkty obowiązkowe takiej wyprawy. Koniecznie fokarium (choć niekoniecznie w porze karmienia), spacery po lesie i plaży, wyprawy rowerowe, rejs statkiem i całe ławice ryb we wszelkiej postaci. Flądry, halibuty, łososie i karguleny (tudzież kerguleny), smażone, wędzone czy zapiekane w sosie serowo-śmietanowym. Do wyboru, do koloru. A na deser gofry z bita śmietana i owocami i piwo z lokalnego browaru.

Niby nadmorski standard....ale nie, bo oto Hel wydaje się nie ma tego wszystkiego, co może drażnić w innych miejscowościach. Na plaży brak tłumów, które sprawiają, że Twoja przestrzeń życiowa, poza rozłożonym ręcznikiem, nie przekracza szerokości dwóch stóp w każdą stronę świata. Brak też mnóstwa dyskotek, które pomogą zapomnieć o śnie w standardowych godzinach.

Czyli co? Miejsce dla rodzin z małymi dziećmi i emerytów...być może. Ja tam sobie chwalę, lubię, wracam...i jakoś zawsze mam pogodę dzięki której wyjazd kończę zaprzyjaźniona z panthenolem...ale nic to, bo Hel pozostaje dla mnie miejscem wyjątkowym, "dlatego jadę na Hel".

PS. Dodatkowy argument za wyjątkowością? Gdzie poza okręgiem Piekary Śląskie-Bytom w menu znajdzie się krupnioka? (uwaga: nie mylić z zupą krupnik, ewentualnie z kaszanką, bo znawcy kuchni śląskiej, mogliby się pogniewać).