Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miasto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miasto. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 9 czerwca 2014
Lato chyba dopiero się zaczyna...
Wiosna i lato stopiło mi się w tym roku w jedną czarno-białą masę. Był ciasny wir pracy otulony w biało czarny dress code. Dni tygodnia, którymi rządził nie kalendarz a siatka dead line-ów. Kontakt z rzeczywistością spoza biura łapany w autobusie zza niezwykłej książki. Słodko gorzkiej, ale nie czarno białej. Pierwszej od kilku miesięcy pozycji, która mnie zaczarowała i przy okazji przypomniała moją podróż do Bukaresztu. Pojawiło się więcej kolorów. Lato chyba dopiero się zaczyna...
piątek, 11 listopada 2011
Sklepik za rogiem






Mijam go w drodze do pracy i zawsze przystaję aby przyjrzeć się wystawie. Czego tam nie ma... koniki na biegunach, świeczniki, lustra, figurki, lale przyodziane w stroje w stylu retro, do tego lampiony, wazony i dzwoneczki. Zawsze jest coś nowego. A to dopiero początek...
Bo w środku jest prawdziwy wnętrzarski skarbiec, pełen cudowności na miarę jaskini z baśni o Ali Babie i 40 rozbójnikach. W drewnianych kredensach, na półkach i stołach, same wspaniałości. Świeczniki w kształcie domów, zupełnie jak ze skandynawskich blogów, drewniane litery, wieszaczki z gałązkami lawendy, patery ze szklanym ptaszkiem na szczycie, szydełkowe obrusy, pachnące świece, delikatne lampy i przepiękne ramki.
Jak już tu trafisz, z pewnością nie wyjdziesz z pustymi rękami. Twój skarb zostanie starannie zapakowany przez jedną z właścicielek sklepu, w organzę i przewiązany wstążką. Gwarantuję, że wrócisz tu nie jeden raz... Ja wracam.
Z pozdrowieniami dla Pań z mojego ulubionego sklepu.
Biały Regał
P.S. Internetowe progi sklepu pod adresem
piątek, 8 kwietnia 2011
Bukareszt by night, cz.2
Wychodzimy z restauracji. Przechodzimy ulicami Starego Miasta. Mijamy kolejne grupy osób szukających miejsca w lokalach. Dzisiaj mecz, więc większość barów ustawia plazmy, projektory i inne urządzenia pozwalające gościom emocjonować się wyczynami piłkarzy. Starszy Pan rozkłada przy chodniku małe krzesełko, siada i zaczyna grać na akordeonie, po chwili zagłusza go głośna muzyka z sąsiedniego pubu. Niewzruszony staruszek gra dalej. Podobnie niewzruszone są kamienice wokół, niektóre odświeżone, niemal pachnące jeszcze farbą. Inne rozpadające się w oczach, z zabitymi deskami oknami i dzikimi lokatorami w środku. Koło nas przebiega kilka bezpańskich psów, jeden z nich ciągnie za sobą worek ze śmieciami. Wracamy do hotelu.
poniedziałek, 28 marca 2011
Bukareszt welcome to








Autobus, metro, żółta taksówka z kierowcą w kwiecistej koszuli, który nieśmiało pyta: "First time in Bukareszt?". "Yes"-odpowiadamy zgodnie z prawdą. Zostawiamy bagaże w hotelu i wracamy na ulice dystryktu 1. Mijamy teatr narodowy, hotele, kasyno, butiki i kawiarnię oferującą zestaw o jakże poetycko brzmiącej nazwie "Dupa Amiaza". Nie dajemy się skusić, idziemy dalej, jeszcze tyle do zobaczenia.
piątek, 11 marca 2011
Wiosna idzie

Z przystanków zniknęły koksowniki. Za to w strategicznym punkcie koło słynącego kiedyś z luksusu w postaci ruchomych schodów, domu handlowego, pojawiła się cyganka, która nietutejszym bądź zamyślonym zada ciąg pytań. Zacznie od niewinnego "Przepraszam, która godzina?", by po chwili przejść do wizji dalekich podróży i obietnicy spotkania przystojnego bruneta. Oczywiście nic za darmo, ale oszołomiony przechodzień nie poskąpi grosza, w końcu przed nim tyle szczęścia. Póki co powodem do radości będzie możliwość schowania zimowej czapki. Wreszcie idzie wiosna :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)