piątek, 8 sierpnia 2014

Jadę

Od jutra jestem nad morzem. "Mort" i "Wyprawa czarownic" jadą ze mną. Jedyny plan - odpoczynek. Spokój, reset, ryba codziennie. Jadę.

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Lato chyba dopiero się zaczyna...

Wiosna i lato stopiło mi się w tym roku w jedną czarno-białą masę. Był ciasny wir pracy otulony w biało czarny dress code. Dni tygodnia, którymi rządził nie kalendarz a siatka dead line-ów. Kontakt z rzeczywistością spoza biura łapany w autobusie zza niezwykłej książki. Słodko gorzkiej, ale nie czarno białej. Pierwszej od kilku miesięcy pozycji, która mnie zaczarowała i przy okazji przypomniała moją podróż do Bukaresztu. Pojawiło się więcej kolorów. Lato chyba dopiero się zaczyna...

sobota, 1 lutego 2014

Miała być ślizgawka..

Miała być ślizgawka..i właściwie była. Tyle, że w drodze do pracy, no i zamiast łyżwiarzy wokół, był nieplanowany lot i wywrotka z finałem na oddziale ratunkowym. Łyżwy zostają w domu, potłuczona ja i cudem uratowana przez największy kaptur świata, obolała głowa również. Została mi herbata z miodem i szwedzki kryminał. Tryb domowej rekonwalescencji.

niedziela, 29 grudnia 2013

Dziękuję Mikołaju

Podobno już po świętach. Było rodzinne ubieranie choinki, ozdabianie domu, dekorowanie świątecznych ciastek i przede wszystkim czas spędzony z najbliższymi. Rozmowy, śpiewy i śmiechy. Dziękuję Mikołaju :) Na dokładkę spacer po wiosennym Krakowie, gdzieś w tle świąteczne filmy, muzyka z płyt znalezionych pod choinką i wyprawa do kina na drugą odsłonę hobbitowej historii. Dziś z książkami siedzimy przy choince..świąteczna atmosfera jeszcze trwa.




















czwartek, 12 grudnia 2013

Życzenie

Tak, tak idą święta. Porządki, przygotowania i mikołajowo-gwiazdkowe pośrednictwo prezentowe. Do tego planowany remont i przemeblowanie. Na dokładkę zabieganie w pracy. Mam o czym myśleć....ale i tak wracają pytania, które nie mogę znaleźć odpowiedzi. Pytania, których chyba najzwyczajniej nie powinno się zadawać. One jednak są i niczym kamyk w bucie nie pozwalają o sobie zapomnieć. Póki co wierzę jeszcze, że będzie lepiej. O to też Cię proszę Święty Mikołaju.

piątek, 13 września 2013

Perspektywa z halibutem w tle

Mam nowe marzenie...no dobrze, w sumie nie nowe, a uporczywie powracające. Zamieszkać nad morzem. Absolutnie nie w obleganym kurorcie, a niedużej wiosce wśród sąsiadów rybaków.Niespiesznie jeździć wzdłuż plaży na rowerze z wiklinowym koszykiem. Siadać wieczorem na drewnianym tarasie i obserwować jak słońce zachodzi nad zatoką. Opatentować przepis na idealną zupę rybną i halibuta z dodatkami. Może kiedyś uda się plan zrealizować...póki co odkryłam idealne miejsce na wakacje i na dobry początek mi to wystarczy.







wtorek, 13 sierpnia 2013

W drogę

Komu w drogę, temu słomkowy kapelusz i książka. Walizka spakowana a w garści bilet na pociąg. Jutro rano będę nad morzem. Głęboki wdech i radość z tego co przede mną.